Tramp koło turystyczne przy Liceum Sióstr Urszulanek w Rybniku

Kolejką leśną w Bieszczady

logo autorstwa Joanny Kucharczak

Grupa odważnych i żądnych przygód licealistek- Urszulanek 30.06.1996 r. wybrała się w dzikie i tajemnicze Bieszczady. Obóz wędrowny "Kolejką leśną w Bieszczady" zorganizowała nasza pani bibliotekarka Gabriela B. Z Rybnika pociągiem dojechaliśmy do Katowic, gdzie czekała juz na nas pani Grazyna J. oraz pozostałe uczestniczki obozu. Trzecim opiekunem był nasz szkolny lekarz- pan Janusz O. Z Katowic pojechaliśmy pociągiem aż do samego Sanoka. Na miejscu byliśmy wcześnie rano, a więc musieliśmy poczekać, aż schornisko zostanie otwarte. Już w tym samym dniu wybraliśmy się na wycieczkę i dotarliśmy do pięknego skansenu, który zwiedziliśmy. Po uciążliwej nocy humory nam niestety nie dopisywały. Jedynym marzeniem nas wszystkich było, aby w końcu zapaść się w nasze kochane śpiwory. Obóz rozpoczął się pechowo. Nazjutrz na bardzo zabłoconej trasie jedna z jego organizatorek złamała sobie nogę. Pani B. została zniesiona ze szlaku i prztransportowana do szpitala w Sanoku. Do rzepedzi- kolejnej miejscowości naszej wyprawy- udaliśmy się pod opieką pani J. i doktora O., ponieważ pani B. musiała wrócić do Rybnika. Mimo tego przykrego wypadku obóz był bardzo udany. Kolejne miejscowości, jakie odwiedziliśmy, to: Wola Michowska (super atrakcje!- warunki sanitarne cudowne- mam nadzieję, że się domyślacie). Jabłonki, Górzanka (w której jedyny sklep był czynny dwie godziny dziennie!), solina oraz Lesko. Na brak odcisków nie narzekaliśmy. Na szlakach, które są zresztą bardzo słabo oznakowane, podziwialiśmy piękne widoki. Nieraz przedzieralismy się przez pokrzywy, rzeczki, błota. Musieliśmy bardzo uważac na szlaki turystyczne oraz żmije, które towarzyszyły nam non stop. Wspaniałą orientacją w terenie wykazała się nasza polonistka pani J. Pogoda w Bieszczadach dopisała nam, chociaż kilka razy spadł ulewny deszcz. W ostatnim dniu było wręcz upalnie. Z Leska udaliśmy się nad Zalew soliński. Wieczory spędzaliśmy bardzo przyjemnie- najczęściej przy ognisku i wpsólnym śpiewaniu. Podczas jednego z takich ognisk otrzymaliśmy pamiątkowy znaczek- traper z napisem: Bieszczady`96. Do Rybnika opalone i pełne wrażeń wróciłyśmy 14.07.

Uczestniczki obozu serdecznie dziękują organizatorce- pani Gabrieli B. i życzą szybkiego powrotu do zdrowia. Serdecznie dziękujemy także pani Grażynie J. za wspaniałą opiekę, podnoszenie na duchu w trudnych chwilach (a było ich sporo- och, te chaszcze, pokrzywy, błota po kostki...!). Mogłyśmy również doświadczyć pełnej fantazji kuchni pani J. Dziękujemy także naszemu lekarzowi panu Januszowi O. za opieke medyczną i cierpliwe znoszenie naszych babskich humorów.

Ania D. kl. II c

 

powrót do strony pierwszej
powrót do strony poświęconej drugiemu obozowi


TRAMP - koło turystyczne przy Liceum Sióstr Urszulanek w Rybniku etramp@poczta.onet.pl